piątek, 30 kwietnia 2021

Mała pętla Kedzierzyńska.

 Z prognoz majówkowych, tylko piątek miał być naprawde ładny. Więc trasę trzeba było wybrać nową, ale krótką - jednodniową. Padło na trasę przez Kedzierzyn-Koźle


 


Zrobiona trochę na opak. W prawie wszystkich opisach które czytałem, start  i meta jest na przystania kajkowej na Odrze, bądź na śluzie Koźle (czyli prawie na tej samej wysokości).

Myśmy podeszli do sprawy trochę inaczej. Gdzie jest najbliższe dworca wygodne zejście do wody. No i okazało się że jest takowe obok hali sportowej na końcu ulicy Grunwaldzkiej.


Taka to oto aligancka przystań. Fajnie bo można stanąć na stopniu który jest pod wodą i się nie wywrócić.


Pierwszy powiew wiosny - zakwitniete drzewo.

Po jakiejś pół godzinie przenoska. Miejsce jest zdradliwe. Na wprost prawo mamy zachęcającą strugę z umiarkowanym bystrzem.

W lewo krótki kawałek rzeki i ponad dwumetrowy próg wodny.

Jeszcze bardziej w lewo, spokojny kanał.

Przybić trzeba pomiędzy pierwszym a drugim wymienionym i przenieść poniżej tego wodospadu.


Po półtorej godzinie docieramy do śluzy Koźle która jest nieczynna. Sluzy na Kanale Gliwickim są otwarte od 24 kwietnia, ale te na Odrze mają inną podległość organizacyjną i otwierają się dopiero pod koniec maja.


 Z powodu braku śluzowania, wracamy na Odrę i obnosimy  prawym brzegiem w czym towarzyszy nam luzem puszczony koń. Co ciekawe, w trakcie przenoski zapracował jeden z zaworów nadmiarowych. Wystarczyło 10 minut leżenia na słońcu żeby ciśnienie skoczyło.

 

Płyniemy dalej mijając nieczynny most kolejowy.

 

 Poniżej mostu na prawym brzegu Odry. Ujście dawnego kanału Kędzierzyńskiego. Gdybyśmy na Kłodnicy popłynęli tą odnogą na prwo-wprost tu byśmy kończyli. Za larsenami widać główki wrót przeciwpowodziowych, a jeszcze kawałek dalej - nieczynną śluze bez obu wrót. Widać też że na tym krótkim odcinku są trzy kaskady.

Woda musi pokonać spadek ok 4m na dystansie 3km wiec albo w głębi kanału są jakieś jazy, albo resztki innych śluz.

  Jeszcze trochę wiosłowania i trafiamy na Kanał Gliwicki. Mijamy stary port, docieramy do śluzy Kłodnica - która działa. Cena za śluzowanie wzrosła do 4.4zł ;)

 Za śluzą kilka kilometrów wiosłowania prawie po prostej, przenoska na syfonie Kłodnicy i po pół godziny płynięcia lądujemy w miejscu startu.

 W sumie 4.5 godziny wiosłowania.

I tyle ;)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz