Przepisy - gdzie i jak wolno pływać wpław.



 Kiedyś wszystko było proste. Kąpiel w miejscu niestrzeżonym była zakazana, chyba że ktoś posiadał kartę pływacką, lub 'żółty czepek". Pierwszy dokument pozwalał na pływanie do 50m od brzegu, drugi bez ograniczeń. Jeśli ktoś nie miał takowych dokumentów ( i to przy sobie w trakcie pływania), miał okazję na podwózkę do brzegu dzięki patrolowi MO. Droga to była podwózka, ale na szczęście rzadko się zdarzała.

 W 2004 roku, z powodu wUNiowstąpienia, trzeba było dopasować przepisy do państw w których obywatel ma prawa. Prace trochę trwały, ale finalnie 18 sierpnia 2011, nowa wersja ustawy została zatwierdzona. Poniżej, przedstawiam zestawienie aktów prawnych które pozwalają Nam pływać, prawie wszędzie.

 USTAWA z dnia 18 lipca 2001 r. Prawo wodne
Art. 34.
1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, morskich wód wewnętrznych wraz z wodami Zatoki Gdańskiej i z wód morza terytorialnego, jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.
2. Powszechne korzystanie z wód służy do zaspokajania potrzeb osobistych, gospodarstwa domowego lub rolnego, bez stosowania specjalnych urządzeń technicznych, a także do wypoczynku, uprawiania turystyki, sportów wodnych oraz, na zasadach określonych w przypisach odrębnych, amatorskiego połowu ryb.
  
Piękny i prosty zapis. Skoro wody są dobrem powszechnym, to każdy może z nich korzystać wedle uznania, jeżeli nie narusza to jakiegoś innego prawa. Idźmy więc dalej - jakie są te inne prawa.

USTAWA z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych.
Rozdział 2
Bezpieczeństwo na obszarach wodnych
Art. 3. Osoby przebywające na obszarach wodnych obowiązane są do zachowania należytej
staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego oraz innych osób, a w szczególności:
1) zapoznania się z zasadami korzystania z danego terenu, obiektu lub urządzenia i ich przestrzegania;
2) stosowania się do znaków nakazu i zakazu umieszczanych przez podmioty, o których mowa w art.
12 ust. 1;
Art. 8. Minister właściwy do spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw
kultury fizycznej określi, w drodze rozporządzenia:
1) sposób oznakowania i zabezpieczania obszarów wodnych,
2) wzory znaków zakazu, nakazu oraz informacyjnych i flag

 Tutaj znowu mamy prostą sytuację. Każdy ma na siebie i innych uważać, musi się dowiedzieć co na danym akwenie wolno a co nie i musi się do tego stosować. Natomiast państwo, w osobie urzędników, ma obowiązek odpowiednio akweny oznakować. Wzory oznakowania też są zdefiniowane - tak jak znaki drogowe.



ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH Z DNIA 6 MARCA 2012
§3.1.Miejsca, w których kąpiel jest niedozwolona lub niebezpieczna, w szczególności przy śluzach, mostach, budowlach wodnych, na szlakach żeglownych, oznacza się odpowiednim znakiem zakazu, nakazu lub znakiem informacyjnym.
2.Obszary wodne objęte zakazem kąpieli oznacza się, w szczególności przy dojściach i dojazdach do obszaru wodnego, odpowiednimi znakami określającymi przyczynę zakazu.
§4.1.Ustala się znaki zakazu:
1)A-1 - znak "kąpiel zabroniona";   2)A-2 - znak "kąpiel zabroniona - szlak żeglowny";
3)A-3 - znak "kąpiel zabroniona - most";
4)A-4 - znak "kąpiel zabroniona - spiętrzenie wody";
5)A-5 - znak "kąpiel zabroniona - woda skażona";
6)A-6 - znak "kąpiel zabroniona - woda pitna";
7)A-7 - znak "kąpiel zabroniona - hodowla ryb";
8)A-8 - znak "skakanie do wody zabronione".
2.Znaki zakazu mają kształt okrągły o średnicy 40 cm.


§7.Znaki zakazu oraz nakazu obowiązują w odległości podanej na obrzeżu znaku, liczonej w metrach w jedną i drugą stronę od znaku. Jeżeli na znaku nie ma podanej odległości, obowiązuje on na obszarze wodnym w zasięgu wzroku.

 To bardzo ważne, bo oznacza, że znak postawiony na jednym krańcu jeziora, nie obowiązuje na całym akwenie. ;-) We wcześniejszej wersji rozporządzenia, odległość działania znaku, była umieszczona na dodatkowej tabliczce poniżej znaku. Mało prawdopodobne, ale może gdzieś się jeszcze uchowało.

 Jak interpretować? Jeśli widzimy znak, choćby i daleko od nas, pochodzimy i się z nim zapoznajemy. Jeśli znaku nie widać, w perymetrze :) to nie przejmujemy się nim wcale. Określanie odległości, wzięło się stąd, że czasem pływanie trzeba było ograniczyć w niewielkim obszarze - 20-30m i nie było sensu blokować całej plaży.


§8.Wzory znaków zakazu, nakazu oraz znaków informacyjnych określa załącznik do rozporządzenia.





  Kilka słów komentarza. Z reguły wyznacza się strefę zakazu kąpieli w odległości 50m od budowli hydrotechniczych (śluzy, jazy, spiętrzenia), ale przy mostach rzadko się to stosuje. Porty (zwłaszcza morskie) też są objęte całkowitym zakazem kąpieli - jest to rozsądne, logiczne, i prawdę mówiąc nie ma co z tym dyskutować. 
  Znaki mają mieć średnicę około 40cm. To ważne bo czasem są stosowane, małe, zapożyczone z zachodu znaki, o średnicy 10-20cm i zupełnie innych kolorach (np. białe tło). Jak pokazuje interpretacja NIK z 2019 roku, znaki niezgodne ze wzorem nie są wiążące. 


   Istotne jest również to że znaki informacyjne :
 Nie zakazują kąpieli, a tylko pokazują na co trzeba uważać (moim zdaniem to najbardziej sensowne znaki na świecie)

  Jest jednak typowe miejsce, występowania problemów. Jezioro, bądź staw, na którym funkcjonuje kąpielisko. Czasem ratownicy są przeświadczeni, że wolno pływać TYLKO na kąpielisku, i przeganiają ludzi z wody. Otóż nie. Jeżeli akwen, nie jest objęty zakazem kąpieli i nie jest oznakowany, a wchodzimy do wody POZA kąpieliskiem, to nie ma podstaw żeby kogokolwiek zawracać. 
 Jeżeli weszliśmy do wody na kąpielisku, to musimy się stosować do regulaminu, a ten ostatni, może zakazywać wypływania poza strefy.
 Przy okazji. Ratownik nie ma wogóle prawa nakazać osobie powrotu do brzegu (poza kąpieliskiem), może to uczynić tylko Policjant.
 Kolejna rzecz na którą trzeba zwrócić uwagę. Duże rzeki (Wisła, Odra i inne), tak samo jak większość jezior Mazurskich - to wyznaczone drogi wodne (traktowane tak samo jak ulice i autostrady), i tam kąpiel jest zabroniona na mocy innych przepisów (Ustawa o ruchu śródlądowym).
 Kompletny spis takich rzek i akwenów jest w załączniku do tej ustawy.
 Rzadko spotykane przypadki miejsc zakazanych - rezerwaty. Tam, prawo do pływania określa dyrektor rezerwatu. 
 Na poligonach też nie wolno pływać, chyba że za zgodą wojska, ale to już zupełnie, zupełnie odrębne przepisy.

 Aktualizacja 2018.08

 Natura nie znosi próżni, a już natura urzędnika w szczególności.

 W niektórych gminach, sprytne inaczej władze, wydają rozporządzenia, że na ich terenie kąpiel w miejscach niestrzeżonych jest zabroniona. Jest to działanie tłumaczone bezpieczeństwem, natomiast stojące w sprzeczności z ideą ustawy. Nie jestem prawnikiem, ale w moim subiektywnym odczuciu jest to bezprawna uchwała.
 Żeby dodać smaczku, urzędnicy zastrzegają, że już samo wejście do wody jest traktowane tak samo jak pływanie w niej.
 Co możemy zrobić? Pływamy, podchodzi Straż Miejska lub Policja i mówi 250pln się należy. W takim przypadku trzeba się domagać żeby pokazali znak zakazujący kąpieli. To że wójt/prezydent/burmistrz wyda zarządzenie, które jest wywieszone w gablotce na korytarzy urzędu nie wystarczy. Dobrze zrobić przy tym kilka zdjęć w okolicy, żeby było widać że znaku nie ma. Zdjęcie najlepiej z policjantem w tle.
 Dlaczego tak.
 Ustawa  Art 4.1 :
   "Zapewnienie bezpieczeństwa na obszarach wodnych polega w szczególności na: (...)
    2) oznakowaniu i zabezpieczeniu terenów, obiektów i urządzeń przeznaczonych do pływania, kąpania się, uprawiania sportu lub rekreacji na obszarach wodnych;(..)
  I dalszy ciąg tego samego artykułu:
   (...) 2. Za zapewnienie bezpieczeństwa, o którym mowa w ust. 1, odpowiada:
1) na terenie parku narodowego lub krajobrazowego – dyrektor parku,
2) na terenie, na którym prowadzona jest działalność w zakresie sportu lub rekreacji – osoba fizyczna, osoba prawna i jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która prowadzi działalność w tym zakresie,
3) na pozostałym obszarze – właściwy miejscowo wójt (burmistrz, prezydent miasta)

  (...)

 Dlatego, jeśli ktoś chce przegonić z dzikiego kąpieliska, lub wlepić mandat - domagać się podstawy prawnej i pokazania znaku.

 Przy okazji. Jeżeli przedstawiciel prawa nie wskaże znaku, a zakaże kąpieli ze względu na bezpieczeństwo, można od razu zgłosić mu zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia - niedopełnienie obowiązków służbowych, przez zarządzającego obszarem wodnym.

 Czasem trafiają się jeszcze ciekawsze akcje. Policja i SM jeździ w miejsca zwyczajowo używane do pływania, ale nieoznakowane i ... namawia ludzi żeby poszli na basen. Śmieszne to trochę, ale w sumie spoko.

Aktualizacja 2019.01

 23 stycznia, podano do publicznej informacji ustalenia NIK, po zeszłorocznej tragedii w Darłówku. Warto się zaznajomić z tekstem, bo bardzo dokładnie opisuje on m.in niezgodność znaków ze wzorem, a co za tym idzie ich nieważność.

Disclaimer : Nie studiuję prawa, ani nie ćwiczę crossfitu, jem bułki z glutenem i mięso. Dołożyłem wszelkich starań, aby znaleźć wszystkie adekwatne przepisy - mogłem jednak gdzieś się pomylić - więc na wszelki wypadek sprawdź te przepisy sam.

 

11 komentarzy:

  1. Dzięki. Szukałem tego. Notorycznie się mnie czepiają i potrzebowałem się doszkolić.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jeżeli znak zakazu kąpieli został wstawiony bez podstawy prawnej, po to tylko, żeby wędkarze mieli spokój?
    Chociaż, jak interpretować miejsce niebezpieczne? Czy głębokość pow. 150cm to już miejsce niebezpieczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie interpretowac bo nad woda nie miejsce na to. Znak jest znak. Jezeli zgodny ze wzorem to obowiazuje i juz.

      Jezeli masz watpliwosci to mozna udac sie do Urzedu Gminy, Urzedu Miejskiego czy innej instytucji ktora jest wlascicielem akwenu. Jezeli wlasciciel/zarzadzjacy powie ze tak wystawil taki znak BO TAK UZNAL ZA STOSOWNE - to jest to prawnie wiazace i tyle. Nawet jezeli postawil go dla wygody wedkarzy.

      Jezeli sie okaze ze znak postawil sobie ktos inny, bo mial taka fantazje a nie mial prawa, to w gestii zarzadcy akwenu zostaje jego usuniecie.

      Ustawa specjalnie daje duza uznaniowosc zarzadzajacemu, bo najczesciej on wie najlepiej, a centralne sterowanie sie nie sprawdzilo.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Wkurza mnie to, że Stowarzyszenie Sportów Wodnych i Wędkarstwa, które jest zarządcą dwóch stawów, zakazało kąpieli na dwóch stawach, faworyzując wędkarzy, chociaż w statucie ma zapis: organizowanie sportów wodnych i wędkarstwa jako racjonalnej formy wypoczynku i rekreacji. Ja pływam długodystansowo i przez to zostałem pozbawiony możliwości uprawiania tego sportu, chociaż od zawsze stawy były dostępne dla uprawiania sportów pływackich. Zaznaczę, że na tych stawach nie ma żadnych zagrożeń dla pływania wymienionych w ustawie MSWiA. I co mam zrobić? Przerzucić się na wędkarstwo?

      Usuń
    3. Krok pierwszy i najwazniejszy - trzeba sprobowac sie dogadac.

      Mam podobna sytuacje na pobliskim jeziorku - w calosci zostalo wydzierzawione pod wakeboard. Wystarczylo zagadac z wlascicielem o ktorej zaczynaja prace i ustalic ze sie bedzie plywalo zanim wyciag zacznie sie krecic. Tym sposobem, ja plywam w tygodniu rano, potem oni do 22 kreca na nartach a jeszcze potem przychodza wedkarze i siedza cala noc.
      Dzieki temu wszyscy korzystaja, nikt sie nie zlosci.
      Zawsze mozna dac cos od siebie - ze jak bedziesz plywal to przy okazji mozesz powyciagac zagubione haczyki, blystki i zylki. Do tego mozesz dodac ze sie rozejrzysz za szczupakami i juz cie wszyscy beda kochac.
      Kiedys byla wojna miedzy pletwonurkami a wedkarzami, ale odkad zaczelismy im odzyskiwac utopiony sprzet i opowiadac w ktorym miejscu jaka glebokosc i jakie rosliny - to moczykije sa nawet gotowi samochodu popilnowac ;)

      Natomiast jezeli nie uda sie dogadac to proponowalbym isc wyzej. Jezioro na 99% nie zostalo odkupione od UM tylko oddane w zarzad/dzierzawe. Dzierzawa ma swoje ograniczenia - musza byc realizowane zalozenia statutowe. Jezeli nie sa, zarzadca moze dostac wypowiedzenie umowy.
      Tyle ze to bedzie przepychanka bo wedkarzy duzo ( i pewnie ktos z um tez wedkuje) a plywakow malo.

      Usuń
    4. Dzięki za info. Załóżmy, że się dogadam z wędkarzami. Ale, co jeśli mnie zobaczy osoba postronna i powiadomi odpowiednie służby, albo akurat będzie przejeżdżała policja. Nie wytłumaczę się. Znak jest znakiem. Jest też grupa morsowa, do której należę, która może zwracać uwagę przy przygotowywaniu się do wejścia do wody.

      Usuń
    5. Osoby postronne nie zadzwonia. ;) Zadzwonic jak juz co to tylko wedkarze.

      Ale -zeby bylo na legalu. Jak dogadasz z rybakolubnym zarzadem zeby dalo sie plywac to po prostu niech zmienia oznakowanie.

      Najlepiej niech wydziela jedno zejscie do wody z kawalkiem piasku zeby bylo jak wygodnie zaczynac i konczyc. Tam po prostu nie bedzie znaku zakazu a na innych dadza tabliczki z zakresem dzialania.

      Moga tez postawic regulamin przy drodze dojazdowej - mapa akwenu, tu wchodzimy, plywamy srodkiem, na bokach siedza wedkarze.

      Wtedy nikt nie bedzie mial nic do zarzucenia. A jak masz grupe morsow to tylko lepiej bo w kupie sila.

      Warto by ustawe przeczytac bo w starej bylo wprost stwierdzenie ze jak akwen sie do plywania nadaje to trzeba zorganizowac kapilisko, ale nie pamietam czy w nowej wersji tego nie wykreslili.


      Usuń
    6. Okazało się,że to nie wędkarze są winni postawienia znaku zakazu kąpieli tylko Urząd Miasta i Gminy. Po prostu UMiG chcąc pozbyć się odpowiedzialności za ewentualne wypadki, zakazał kąpieli na całym akwenie, łącznie z miejscami gdzie jest łagodny piaszczysty brzeg i głębokość nie przekracza 1,5m. Na zasadzie, nie remontujemy drogi, wstawiamy zakaz. Była komisja w składzie zgodnym z ustawą i tak ustaliła. Teraz w sezonie policja będzie gonić matki z dziećmi, żeby czasem nie zamoczyli sobie nóżek w jeziorku. Nie mówiąc o propagowaniu kultury fizycznej. W tym roku UMiG nie zorganizował kąpieliska bo wiążę się to z dodatkowymi obostrzeniami (regularne badanie wody przez Sanepid). Mamy ciche poparcie w UMiG, ciche, bo urzędnicy nie chcą oficjalnie występować przeciwko szefowi,chociaż wyrażali w urzędzie swoje oburzenie. Będziemy pisać pisma i petycję o cofnięcie zakazu kąpieli.

      Usuń
    7. No to przeprawa będzie cięższa bo widać że zarządca chce mieć po prostu temat z głowy. Ale petycjami i czasem wnioskiem i interwencje z góry można coś ugrać.
      W ostatecznosci zawsze zostaje UWAGA TVN czy inny tego typu program. Perspektywa tłumaczenie się w świetle jupiterów z własnego lenistwa szybko zmienia perspektywę.

      BTW: w jednym mieście UM notorycznie stawiał znak zakazu kąpieli w miejscu gdzie płetwonurkowie rozpoczynali nurkowanie. To było stałe, najlepsze miejsce odkąd akwen powstał w latach 70. Znaki znikały, urzędnicy zakładali nowe, znowu znikały. W końcu UM odpuścił.
      Na dziesiątym metrze pod wodą, na fundamencie przepompowni leży sobie do dziś czternaście okrągłych znaków ;)

      Usuń