niedziela, 21 lutego 2021

Lokomotywa w Łazach.

 Krótka wycieczka. Pociągiem do Łaz i powrót rowerem przez mniejsze wsie, tak żeby objechać jak najwięcej stawów w okolicy. 

 Największe zaskoczenie to lokomotywa w Łazach.

Jest wielka. Razem z tenderem ma ze 30 metrów. Koła lekko licząc 100cm średnicy. Najfajniejsze w oglądaniu lokomotywy z bliska jest to że można poznać analogową technikę sterowania.

 Zasada działania lokomotywy jest prosta. Palenisko, wymiennik, para, przegrzewacz, skrzynka rodzielcza i tłok dwustronnego działania. Ale jak się przyjrzeć to widać że lokomotywa ma zmienne fazy rozrządu. Obrót koła za pomocą dźwigni steruje ruchem suwaka w skrzynce parowej. Ale maszynista odpowiednią wajchą może regulować jak dużo pary i w jakiej sekwencji. Może podać na upartego przeciwparę i wtedy lokomotywa jest jednym wielkim hamulcem.

 Do tego maszyna ma milion smarownic. Kalamitek jeszcze wtedy nie było. Więc tu praktycznie każdy ślizgowy element ma swoją smarownicę albo olejarkę. 

 Do tego dochodzą jeszcze układy regulacyjne. To że można zmieniać fazy w ruchu to jedno. Ale kalibracja GMP i DMP jest do zrobienia za pomocą klucza 20.  Można tuningować maszynę na postoju żeby lepiej na obroty wchodziła.

 No i zawleczki. Każda nawet najmniejsza śrubka na regulatorach ma swoją zawleczkę albo kontrnakrętkę.

 

 Do środka można wejść i podotykać. Wajchy dają się przekładać, ale zawory już zakleszczone. Tylko na filmach uruchomienie lokomotywy jest łatwe. W praktyce to cała sekwencja  a dźwignie nie mają wskaźników położenia. Czyli reguluje się coś i patrzy na zachowanie manometrów na górze. 

 W praktyce jazda tym pojazdem to była ciągła walka z żywiołem. 5 ton węgla na 100km czyli ok 2 godzin jazdy. Piętnaście zaworów i sześć manometrów do ciągłej obserwacji i regulacji. Drążki hamulca, wajcha zmiany faz, jakieś dodatkowe wajchy od upustu pary, regulator ciągu kominowego.  5 ton węgla do przerzucenia ręcznie w ciągu dwóch godzin w dwie osoby jednocześnie pilnując szlaku i oprzyrządowania. Nie wiem ile wynosiła zmiana robocza, ale na pewno za długo. 

 Znany z filmów widok, gdzie maszynista wygodnie wygląający przez okienko, gwiżdże dając sygnał do odjazdu i w uśmiechem rusza, to jakaś ponury dowcip.

 Przy okazji jak lokomotywa jedzie, to robi z komina buch-buch-buch. Niby spoko bo to po prostu para schodząca z tłoków, ale czemu kominem skoro tłoki są na dole? Ano dlatego że rozprężona para schodząca z tłoczysk jest kierowana od dołu do komina (klasyczna zwężka Venturiego)  żeby podnieść w nim ciąg. Czyli - lokomotywa ma swoiste turbo zamontowane.




niedziela, 7 lutego 2021

Stawy w Laskach

 Jedna z tych rzeczy o których wiadomo że są, a jakoś zawsze brakuje czasu żeby je zobaczyć. Stawy w Laskach. Ciąg zbiorników na północny wschód od Sławkowa. 

Dojazd autobusem do Błędowa. Przystanek Błędów-Szkoła. Potem klucząc (niepotrzebnie szliśmy obok EuroCampingu) dotarliśmy do mostu na Białej Przemszy.


 Widok na Przemszę. Jest zwodniczo zachęcająca. Szeroka na 6-8m i głęboka na pół. Ale już kilkadziesiąt metrów dalej rzeka się zwęża i kręci między tatarakami. Ale na upartego można zacząć stąd spływ ;)

 W tym samym miejscu ale ujęcie pod prąd (kierunek wschód)


Po pół godzinie marszu minęliśmy w lesie takie coś. Serio chodzenie po okolicy to jak stąpanie po stanowisku archeo. Srodek lasu, nic wokół i odwietrznik. Leciało stamtąd powietrze na tyle szybko że słychać było gwizd.


 I piętnaście minut później już nad stawami. Oczywiście zamarznięte. Rzeczka wpływa w nie od wschodu. Stawy są tarasowe - każdy następny jest pół - metr niżej od poprzedniego. I miedzy nimi są porobione przepusty z zastawkę któr określa wysokość lustra wody.


 Nie wszystkie były całkiem zamarznięte. Woda stosunkowo czysta. Głębokość niewielka. Obstawiam że w najgłębszym miejscu żaden nie ma więcej niż dwa metry.

 Wokół stawów są stanowiska wędkarskie a przy ostatnim po zachodniej stronie stanica. Są wiaty dla rowerzystów. CZYSTO. Zadnego śmiecia nie widzieliśmy.

 I tyle. Trzeba wrócić tam latem, powinno być ładnie.



piątek, 5 lutego 2021

Wózek na kajak

 Kilka razy przenoszenie całości sprzętu dało mi solidnie w kość. Kajak plus sprzęt biwakowy to jakieś 30kg. Najgorsza była chyba trasa w Płocku. Najpierw pół dnia wiosłowania, a potem trzy albo cztery kilometry przenoszenia w pełnym słońcu. I to pod górę.

 Wózek na kajak ratuje życie. Na samym początku kupiłem wózek z BagProjekt. Nietety nie dobrałem rozmiaru. Chciałem żeby zajmował mało miejsca więc wziąłem model do 50kg. Nie nośność była problemem tylko wymiary - spakowany kajak ocierał się o koła. No i wstyd przyznać, ale kilka razy zapomniałem odstawić go do garażu  i skorodował. Teraz służy do prac ogrodowych.

 Są fajne wózki Eckla, ale wąż w kieszeni powstrzymuje mnie przed wyłożeniem 500-600pln za któryś z nich. Eh mają tam nawet taki dedykowany do kajaków pneumatycznych ale z 1000pln..

 Na szczęście udało się znaleźć wyprzedaż w Decathlonie - złapałem ostatnią sztukę aluminiowego wózka przecenioną z 350 na 249. Do tego zużyłem wszystkie bony promocyjne które dostałem za różne zakupy i w sumie zapłaciłem za wózek 80pln.

 Wózek jest aluminiowy na dużych pompowanych kółkach. Można go sprytnie zdemontować - ośkę da się wyjąć, kółka odczepić.

 Przymierzyłem spakowanego Sparka. Na wysokość pasuje idealnie, na podeście zostaje sporo miejsca, można go przez to odsunąć od kółek.

 Z kolei Solar zajmuje tyle miejsca co nic. Można by ze dwa zmieścic ;) Nie wiem jeszcze czy na Solarowe spływy będę wózka brał, ale jeśli tak to czuje że worki też będą jeździć na nim a nie na moim grzbiecie ;)

BTW: to zielone po lewej to ponton. No mam bajzel w piwnicy, ale to dlatego że od nowa przyklejam mocowania ławeczek w pontonie. A ze miejsca brak to mogę robić jedną dziennie .

niedziela, 17 stycznia 2021

Wschodnie konstrukcje pneumatyczne.

 Przedruk posta z FW z drobnymi zmianami.

Rzecz o konstrukcjach pneumatycznych ze wschodu. Generalnie wschodnie tereny to obszar na którym pływających jednostek najróżniejszych typów jest od groma i ciut. Obfitość daje różnorodność. Dlatego, kajak modułowy produkcji hamerykańskiej który był hitem 2017, w ZSRR był produkowany w latach 90 w kilku różnych wersjach. Segmenty były dobrane tak żeby po odwróceniu mieściły się jeden w drugim. Duży plecak, przekształcalny na 6m sprzet pływający.

Na tamtych terenach bardzo popularne są sprzęty składane i dmuchane. Wręcz wygląda na to że jest ich więcej niż sztywnych. Jak doczytałem na wschodnich forach powody są dwa. Po pierwsze gdzieś to trzeba trzymać. Małe mieszkania i częsty brak garażu, czyli kajak musi się zmieścić w szafie. Druga rzecz - transport. Najczęściej jest to pociąg lub autobus. Dużo rzadziej auto. Dlatego łatwiej przewieźć składaka w torbie 1.5metra długiej niż sztywny kajak nawet jeśli ma tylko trzy metry.

Z ciekawszych konstrukcji które znalazłem.

Khatanga (Хатанга) - https://streamboats.ru/products/kayaks-hatanga/kayak-hatanga

Obrazek

Wersje 1/2/3 osobowe zwykła oraz sport. Sport ma pełny pokład. Największy ma 4,6 m długości, o.97 szerokość, i średnice burt 26cm. Dziób i rufa mają wzmocnienie z aluminiowych rurek (wyjmowalne). Dno wyjmowalne. Najbardziej zaskakująca jest ilość komór - cztery w burtach (podział przód tył lewo prawo) i dwie w wyjmowanym dnie. Do tego pompowane fotele.

Szuja (Шуя 1) - https://shuya1.tritonmoscow.ru/

Obrazek


Też w wersjach 1/2/3. Najdłuższa wersja 5m (3 osobowa). Boczne komory typu 8. Częściowy szkielet (jak w neris smart) i siedziska będące cześcię szkieletu. Ten kajak też ma dużo komór wypornościowych - burty są dodatkowo podzielone góra-dół. Wygląda mega smukłe a na filmach widać ze jest szybki. Ma dopinany pokład. Porównując filmy z Szują i Nerisem smartem to jednak bardziej mi się Szuja podoba. Choć jej minusem jest brak zaworów bezpieczeństwa na komorach które ma Neris.

Szuja jako jeden z niewielu sprzętów ze wschodu jest dostępna w zachodniej europie. Niemiecka firma rozprowadza je pod nazwą Nortik Scubi. Ceny są dość zawrotne - 4500pln za model jednoosobowy z podstawowym wyposażeniem.



Barbarzynca (Варвар) https://timetrial.ru/produktsiya/naduvnye-baydarki-kayaki-kanoe/naduvnoy-kayak-varvar-gigant-odno-i-dvukhmestnyy/

Obrazek

Wersja 1/2/3 osobowa. Długości 340/380/460 cm. Metr szerokosci, grube dno i masa otworow wypływowych jak w Safari. Zadnych metalowych elementow ale za to możliwość zamowienia wzmocnionego dna z 850gcm do 1200gcm. Z zalozenia to byl kajak wedkarski a okazal sie popularnym modelem wyprawowym. Na yt jest świetny kanał https://www.youtube.com/watch?v=K20U3nBZxy8&t=667s - relacje ze samotnych spływów trwających 30-50 dni. Co jak co ale rzek to można Rosjanom zazdrościć.


Z nieciekawych

Szczuka (Щука) - to jest jakaś ryba

Obrazek

Produkowane w wersjach od 1 do 4 osobowej. Użytkownicy twierdza że zawsze trzeba liczyć osobę mniej bo bagaż. Największa wada - podwójne ścianki i materiał wewnętrznych balonów prawie niemożliwy do sklejenia w warunkach spływu. Konieczne rozpuszczalniki, specjalne kleje i opalarka.

 

 Brodjaga. (Бродяга) http://www.aquagraphic.spb.ru/boats/PP/#

Obrazek

To jest bardzo mała łódka. Długość 2.8, szerokość 0.82, średnica burt 0.25m. Masa (w wersji z pokładem) 5,7kg. Po spakowaniu 0.12x0.2x0.6m czyli bardzo mała. A ma nawet aluminiowy wspornik pokładu, stewę dziobową i rufową, półsztywne siedzisko i aluminiowy zręb kokpitu. Ładowność 120kg.

Obrazek
Można ją też kupić w wersji "wielka" wtedy ma długość 3.2, masa rośnie do 7.5 i ma dodatkowy luk na rufie.Te czarne kwadraciki na pokładzie to zaczepy taśm do trzymania dry baga.

Ciekawostką jest materiał. ПВХ o gramaturze 640gmkw. Ten materiał jest często i błędnie tłumaczony jako PCV. Ale to nie jest PCW tylko guma zbrojona nylonową tkaniną. Jeżeli ktoś miał okazję korzystać z pontonów Mewa, Czajka - wyprodukowanych po 2000r i przywiezionych z Rosji, to one są właśnie z tego materiału. Ta guma jest naprawdę zadziwiająco wytrzymała choć cienka.

BTW: to jedyny kajak dla którego znalazłem od razu informacje o cisnieniu roboczym - 0.25-0.3 bar - czyli sporo.


Harpun (Гарпун) z tej samej firmy co poprzednia.

Obrazek

Wystepuje w wersjach od 3.6 do 4.7m długości. Ciekawostką jest szkielet.

Obrazek

Jedn szkielet to dziobnica, stewa rufowa i kil, a drugi to wsporniki pokładu. Ale te dwa skielety nie są ze sobą spięte bezpośrednio! Burty okrągłe średnicy 25cm, ładowane do 0.3-0.35 bar. Wow. To musi być sztywne.

I najnowszy wynalazek z tej samej stajni:

Kajak 2020 (Каяк 2020)

Obrazek

Na oko wygląda jak zmieniona Brodjaga, ale nie do końca. To raczej mieszanka obu poprzednich. Kajak jest bardzo wąski 0.65m przy długości 3.40. Żeby było miejsce w środku średnicę komór zmniejszono do 0.15m. Ale to daje bardzo mało wolnej burty. Więc zastosowano trik z Garguna i dano bardzo wysokie wsporniki pokładu które robią wysokość pod nim. W efekcie otrzymano kajak chyba najbardziej zblizony gabarytami do polietylenowej jedynki. No i sztywny bo burty są bite na 0.3-0.35 bar.





Viking - z tej samej firmy.

Obrazek

W zasadzie to Harpun ale bez rozbudowanych wsporników pokładu. Tylko boczne komory i częściowy denny szkielet aluminiowy. Ale żeby podnieść sztywność konstrukcji, burty są bite do 0.4 bar !


Mają jeszcze kilka starych modeli. M in taki:

Obrazek

Dno I-beam na 0.3 bar i do tego aluminiowa konstrukcja która stanowi wspornik pokładu. Wycofali się z tego modelu ale pomysł ciekawy. Unika się tego co w składakach dzieje sie pierwsze - przecierania dna przy ruchach s szkieletu. A sam pokład wykonany jest z dużo lżejszego materiału przez co całość traci na masie.

 

Kolejny model (tym razem z Ukrainy)

Żakar 52 (Жакар 52) https://solaris-boat.com.ua/p859320050-kayak-zhakar.html

Obrazek

Dlugi na 5.2m, szeroki 0.85m. Razem z osprzętem waży 15kg. Zrobiony z pcv 650gcm. Nie ma informacji o ciśnieniu ale przy tej gramaturze i dobrym klejeniu to -0.15-0.2bar. Producent chwali się że ze względu na kształt można nim utrzymać ciągłą prędkość 8km/h. Wygląda spoko, ale minimalistyczne siedzenia to porażka. Każda wilgoć oznacza że się siedzi zadkiem w wodzie.




I pnownie z Rosji.

Laguna (Лагуна 440)

Obrazek

To jest SOT. Długość 4.4, szerokość 0.9. Grubość dna ok 0.2m. Ciekawostką jest zawór bezpieczeństwa, a zupełnym zaskoczeniem fakt że ten kajak ma tylko jedną komorę. w razie przebicia w którymkolwiek miejscu po prostu tonie...

 

 

Przeskok do  Rosji.

T-34 (nie ma co tłumaczyć) https://mvtur.ru/category_1774/36727/

Obrazek

Długość 3,4m, szerokość 0.98, średnica balonów 0.3m. Dno pompowane. Pomimo tego że kajak jest strasznie krępy, jest to kajak na wyprawy a nie na łowienie. W sumie trzy komory, materiał to pcv 850 gcm, dużo d-ringów i taśm do utwierdzenia worków żeby nie wypadły przy kabinie. To jest największy konkurent Warwara, bo forumowe opowieści potwierdzaja że qualita jest zacna. Warto też zwrócić uwagę że nawet taki prosty (a wręcz prostacki) model, ma wyprofilowane coś na kształt dziobu żeby poprawić nautykę.
Ten model pokazuje też że nie zawsze siedzisko musi być komfortowe. Kawałek sklejki to i tak luksus.

Przy okazji dowiedziałem czemu ruskie kajaki są takie wielkie. Chodzi o ichnią normę dopuszczającą sprzęt do pływania. Po pierwsze, podawana nośność to objętość najmniejszej komory uznanej za komorę. Więc jeżeli burty mają np 2x200 litrów a dno 100 litrów to w katalogu może być to opisane jako : dwukomorowy z wyporem 200kg, albo trzykomorowy z wyporem 100kg. Po drugie, użytkownicy traktują tę wartość jako sugestię i ładują po prostu ile się zmieści. Więc jak kajak jest policzony na styk, to zyskuje złą opinię jako "lichutki". Za to jak policzono margines 50% to wtedy wszyscy są zadowoleni bo się zmieścił i samowar i kanapki i koza i zapas drewna.


I następny - tym razem specjalistyczny.

Katana (Катана)
http://verfberdsk.ru/

Obrazek

Dwumiejscowy kajak morski dla (werble) - freediverów oraz tych co z kuszą na ryby polują. Długi na 4.4m , szeroki na 1.05. Chyba najszerszy dmuchaniec jaki widziałem. Nośność 220kg. W zestawie dodatkowa boja i uchwyty na wiosła które pozwalają na:

Obrazek
Ano właśnie na wygodne wchodzenie na kajak z wody, nawet jeśli się ma płetwy. Uwżam że to jest kurcze genialne rozwiązanie. Mega proste i mega genialne. Oczywiście ruski kajak nie byłby kajakiem jakby nie można nim płynąć na wyprawę, więc tym też można. Wtedy po prostu się go przeciąża bagażem...


A teraz przed państwem... tadam... ściśle tajny projekt z Laboratorium Wyposażenia Turystycznego. Nie żartuje, ta firma serio tak się nazywa.

Limbeko (Лимбеко) [url]http://www.турлаб.рф/2015/09/blog-post.html[/url]

Obrazek

Monstrualne 2.85 długości i metr szerokości. Burty ćwierć metra średnicy - co oznacza że w środku pozostaje 50cm na żopsko. A przypominam że Gumotexy mają najczęściej 36-42cm między burtami. Dzięki temu że jest szeroko, jak widać po zapakowanych bagażach, zmieści się i Masza i Niedźwiedź a dla szybkowaru też nie braknie miejsca. Fajnie ma rozwiązane pompowane oparcie dla pleców. Tak mi się skojarzyło że ktoś narzeka na rurkę pokładnika co plery odgniata w Swingu..

Komór pływalnościowych ma w sumie cztery. Dno się składa z dwóch. Jedna ma kształt litery O, a druga I wstawionej w to O. Więm mętne dłumaczania, ale finalnie dostajemy pseudo-kil w tym kajaku.

Obrazek

Widać wybrzuszenie? No widać.

Obrazek

Oczywiście bagaże nie mogą moknąć, więc do całości dorzucony jest pokład. Zapinany na rzep dookoła i na plastikowe spinki. No i nawet kot się zmieścił.

 

Drugi wynalazek z Laboratorium... , przy okazji owo laboratorium mieści się w Czelabińsku. Ostatnim mieście Europy. Dalej już tylko stepy Azji. Dla Rosjan, Czelabińsk to taki nasz Wąchock. ;)

Łódź-katamaran (БайКат) no nie da się tego ładnie przetłumaczyć.

Obrazek

Tutaj twórca poszedł po całości. Zróbmy kajak, ale też i katamaran. I żeby nadawał się na białą wodę. I żeby siedzieć wyżej coby żopa nie marzła. I żeby zabierał dwie osoby i bagaż (wiadomo samowar), albo jedną osobę, i żeby można łatwo wejść z wody, a no i jeszcze żeby można silnik podpiąć....
Wyszło takie niegłupie cudo jak na zdjęciu. Długie na 4m, szerokie na 0.91. Balony 31cm średnicy. Dno jest przysznurkowane w połowie wysokości bocznych walców. Podstawy siedzisk zapewniają poprzeczną sztywność konstrukcji. W tym układzie dno jest zawsze kilka cm nad wodą, co się nachlapie spływa na boki. A żeby mniej się chlapało, to jest też dołączany pokład. Full opcja normalnie. Aha, całość waży 14kg tylko ;)

Ostatni ciekawy wynalazek z tego labu.

Obrazek

Naduwnoj spasatielnyj żylet - czyli nadmuchiwana kamizelka ratunkowa. Do transportu spuszcza się powietrze i całość zajmuje tyle co półlitrowa butelka. Przed spływem trzeba go normalnie napompować, zabezpieczyć zawory i gotowe.


Dobra, tera znowu skok na Ukrainę. Myśleliście kiedyś żeby pływać like a boss? Rozwalić się w kajaku niczem na fotelu?

Байдарка LionFish https://lionfishsub.com.ua/p987043006-bajdarka-lionfishsub-kayak.html

Obrazek

Długość 4 metry, szerokość 1metr. Szerokość między burtami 45 cm. Ogromne siedzenia. Wyjmowana nadmuchiwana podłoga. Zaczepy do holowania przód/tył. Możliwość przypięcia silnika. I po co to wszystko? Bo to jest kolejny kajak dla freediverów i łowców - tym razem przeznaczony na spokojne rzeki i jeziora. Wyjmowane dno pozwala go łatwiej wyczyścić w środku. Te ogromne jak na kajak fotele pozwalają rozwalić się wygodnie i odpocząć po nurkowaniu. Zaczep do holowania z tyłu jest do podpięcia małej bojki dla nurków - ta firma też je produkuje.

 

Epizod 4 Nowa nadzieja.

Ciekawostka - na yt jest film jak się pływa Bradjagą. Malutkie to to i zwinne. A za siedziskiem w miejscu dry baga, kajakarz przymocował rozkręcony rower. I wcale to dramatycznie nie wygląda.

Smiena 1 (Смена-1) też od kompanii Timetrial.

Obrazek

Długośc 3,3 szerokośc 0.7. Żeby się wogóle kajakarz żopą zmieścił to boczne komory są w postaci 8. I mają 20cm szerokości, więc miedzy nimi zostaje 30cm... trzeba być serio wąskim w tyłku żeby dac radę. Stały pokład i dwa miejsca pod bagaże na pokładzie. Kajak wygląda ekstra, ale na forach nie jest chwalony. Kilka skarg było na "krzywo uszyty".


Nalim (Налим-450) http://stalker.lib.ru/nalim.htm

Obrazek

Z tej samej firmy co Szczuka, tyle że największy model. 450 to nie długość tylko nośność. Długość to 5,9m. Szerokość 1 metr. Można zabrać rodzinę...



Odyseja 570 (Одиссей 570 )
https://mp1.by/catalog/lodki-i-motory/baydarki-rafty/trekhmestnaya-naduvnaya-baydarka-odissey-570/

Obrazek

Długość 5.7m, szerokość 0.98m czyli metr ;) Rosjanie widać mają taki standard. Metr kajaka to akurat. Nie zmarznie człowiek a i oddychać można... Materiał pcv 900gcm, ciśnienie 0.15-0.2bar. Nośność jak widać.. Masza, Niedźwiedź, szybkoar i dwa psy...


Sport 450 http://baydarka.top/

Obrazek

Wymiary 4.5-4.8m, trzy osoby, grube pcv, tradycyjny już metr szerokości. A poza tym - hulaj dusza. W tej firmie można sobie zamówić kajak uszyty pod siebie. Jest to bowiem jednoosobowa manufaktura, produkująca pod indywidualne zamówienia.

 Rozdział szósty: Mistrz i Małolata.

Najpierw krótki wstęp. Wiecie jaka jest główna różnica między wschodnimi i zachodnimi pływadłami? Koncepcja procesu technologicznego. Kto ma solara? Miandas łapa w górę proszę... i Wilku też. Peterka - wiem u ciebie seaveawe jest ale idea ta sama.
Jak rozłożycie wasze sprzęty na płasko (piszę o kajakach) to zobaczycie że one składają się w zasadzie z dwóch głównych wykrojów. Dolne dno i zewnętrzne części burt to jeden, a górne dno i wewnętrzne części burt to drugi.. Najciekawsze jest to że oba te kształty są dokładnie takie same. Wystarczy wstawić dennice między warstwy, skleić wzdłuż krawędzi i zagiąć. Oczywiście żeby nadać odpowiedni kształt, wykrój musiał być porozcinany wiec go trzeba teraz skleić a na zakończeniach dać wzmocnienia. Stąd w gumotexach są takie cztery wewnętrzne czarne gumki symetrycznie wklejone.
Cwane nie?
Jeden wykrój do plotera i taki twist 2n gotowy. So solara i sv trzeba jeszcze dorobić pokłady.

Natomiast we wschodnich konstrukcjach, jest zastosowana zasada z pontonów. Balony osobno wycinane i klejone, a na koniec dołączane dno. Dlaczego tak? Myślę że większość wzorowała się na tym co znała z życia czyli pontonach wojskowych. Przez to tracimy optymalizacje procesu, dokładamy sobie roboty ale... jak ktoś coś spapra to nie tracimy całego brytu tylko fragment konstrukcji ;) A dodatkowo możemy stosować różną gramaturę materiału.
Dlatego wiele firm daje opcje: w standarcie tkanina 650-850gcm z możliwością level up aż do 1600gcm.

No i do tego można jeszcze bardziej kolorami mieszać. Dzięki temu na dno od spodu wrzucamy akurat to czego jest nadmiar na magazynie ;)



Boathouse https://boathouse.kiev.ua/

Obrazek

Najpierw model turystyczny serii STREAM. Trzy metry długości, metr szerokości (pisałem już że to standard? ). Ponieważ jest to model jednoosobowy, więc ładowność wynosi TYLKO 210kg. Natomiast gabarytowo 120 litrów bagażnika. Czyli Niedźwiedź bez Maszy, ale z samowarem, szybkowarem i termoforem. Dlaczego taki katamaran zamiast uczciwego pontonu? Po pierwsze primo: balony są proste co znacznie redukuje opór całej konstrukcji. Po drugie nie siedzi się tyłkiem w wodzie więc nie ziębi tak w poślady. Po trzecie - samoodpływ co się nachlapie od razu dołem znika. No i konstukcja jest skalowalna - można ją wydłużać aż do 680cm - prawie siedem metrów katamaranu.

Ale na tym się nie kończy...

Obrazek
Jeżeli Niedźwiedzie są dwa i Maszy też jest więcej niż jedna, a wyprawa się zapowiada długa, to trzeba mieć taki wynalazek jak powyżej. 3 metry szerokości, 8,6m długości. Nośność 1,3 tony. Całość waży 115kg i mieści się w pojemniku 60x60x210cm więc taka mniejsza szafa. Co ciekawe - namiot który na tym stoi jest w zestawie.


Jeszcze dwa modele.


VEGA https://timetrial.ru/en/products/naduvnye-baydarki-kayaki-kanoe/universalnaya-naduvnaya-baydarka-vega-1u/#pid=3

Obrazek

To jest flagowiec TimeTrial. Wystepuje w czterech wersjach 1os 360 i 400cm dlugosci, 2 os 480 cm, 3 os 560 cm dlugosci. Model standardowy (niebieski ) jest wykonany z PCV 750. Wszystkie inne kolory z 900. Widac firma najpopularniejszy kolor bierze z Niemiec, a reszte gdzie popadnie. Szerokosc 90cm, boczne komory typu 8, szerokosc w kokpicie 42 cm. 3 komory powietrzne (burty i podloga). Kilka lat temu byl model z 5 komorami (burty dzielone gora/dol) ale wycofano sie z jego sprzedazy.
Jest mozliwosc dodania pokladu.

Pomimo tego ze jest to flagowiec tej firmy, ma on mocno przecietna opinie. Na forach sporo ludzi zali sie ze jest krzywy. Jedna burta jest wyraznie dluzsza od drugiej, i od gory wyglada to jak banan. No i firma w odpowiedziach rowniez sie nie popisuje. Typowa odpowiedzia jest "wymiary z 3% tolerancja, o czym informujemy na karcie katalogowej". Ok. Nie ma wiekszego znaczenia czy kajak jest o 3% dluzszy czy krotszy. Na 4m to wychodzi 12 cm. WIdac to ale dramatu nie ma. Natomiast jezeli jedna burta jest dluzsza od drugiej o 12cm to juz musi byc dramat.
Drugim czesto wymienianym felerem jest poklad. Doczepiany na rzepach jest najczesciej za krotki i za mocno naciagniety. ALbo nie da sie go wogole dopiac, albo odchodzi jak kajak zaczyna pracowac na fali, albo , i to jest hit jak dla mnie: jak sie wygodnie oprzesz to naciagi od siedziska podnosza pokad do gory i robi sie szczelina miedzy nim a kadlubem.

A zeby bylo smieszniej, z tej samej firmy schodzi Warwar do ktorego nikt nie ma praktycznie zadnych zastrzezen.


Samurai-2 Ta sama firma

Obrazek

Dlugosc 4.8m, szerokosc 1m , jakze by inaczej… Metr szerokosci musi byc. Dlugie polpoklady na dziobie i rufie. 24kg masy i zero informacji o cisnieniu roboczym. Na forach praktycznie o nim nie slychac.

sobota, 5 grudnia 2020

Jesienne Bukowno i okolice.

  Prognoza pogody na weekend nader łaskawa - 10 stopni na plusie i słońce z zachmurzeniami. Szkoda nie wykorzystać, wiec stwierdziłem że pojadę w końcu zobaczyć Diablą Górę, skrytą w lesie część Bukowna i zalew w Jaworznie. Zeby nie pedałować przez tereny które już zjeździłem, w jedną stronę postanowiłem pojechać pociągiem.

 Rano oczywiście zaspałem, wiec żeby zdążyć śniadanie i termos z herbatą wrzuciłem do sakwy i pognałem na Sosnowiec Południowy. Zdążyłem. 9.30 byłem na miejscu. Pierwsza trasa do piekarni przy skrzyżowaniu. Ile razy jestem w Bukownie, zawsze tam zachodzę. Jak się podjedzie rano, to jest szansa na ciepłe pączki.

 Potem standardową trasą obok skarpy i Schneidera.

 


  Stały element gry, jedna ze skarp na zakolu Sztoły. Latem jest tam tak ładnie że lokalne telewizje nadają stamtąd migawki albo pogodę. 

 Następnie "autostradą do nieba" na punkt widokowy. To ogromne obniżenie terenu to była kopalnia piasku. Po zakończeniu eksploatacji nasadzili tam las. Dziesięć lat temu, drzew rosły z rzadka, praktycznie tylko na stoku.

Kolejny obowiązkowy punkt wycieczki - zbiornik wody gaśniczej. Czysta woda, względnie płytko. Lodowato bez względu na porę roku. Dwa morsy wyrabiały normę moczenia. Zbiornik z roku na rok coraz bardziej zarasta, jest już mniej więcej połowę mniejszy niż był.

W ogóle, to straszna moda na morsowanie w tym roku. Jak zię zebrałem znad zbiornika to kolejna ekipa właśnie jechała na moczenie.

 Odpływ ze zbiornika, prawie całkiem już zatkany. Jeszcze chwila i woda się będzie przelewać górą. Co będzie miało zaletę bo zbiornik zyska z 40cm na głębokości i trochę się powiększy.

 Ujęcie na piaskownie z dalszej części trasy.


 I kolejna była kopalnia piasku, tym razem po drugiej stronie drogi.

Potem pojechałem na Diablą Górę zobaczyć jaskinie. Niestety, w latach 60 wejście zostało celowo zawalone i można co najwyżej zajrzeć do środka. Przy jaskini zjadłem śniadnie i przekonałem się że rano w pośpiechu nie wrzuciłem tytki do termosu, więc mam ekskluzywną ciepłą wodę do picia.

Dodatkowo, przez przypadek skasowałem wszystkie zdjecia z góry i jaskinie :(

Potem opłotkami pod elektrownie Siersza i tamtejszy zalew.


 Zalew niewielki, płytki, niedostępny ośrodek po jednej stronie. Woda ma intensywny turkusowy kolor, pewnie od minerałów bo na glony to za późno.

 Rzut oka na elektrownie. Chłodnie kominowe powyłączane, chyba tylko jedna pracowała. To rumowisko to miejsce gdzie stała jeszcze jedna taka konstrukcja ale już ją wyburzono.

 I tyle. Zostało popedałować 30km do domu.