Test

Ogromna prośba do wszystkich którzy tu zaglądają - komentujcie, to co czytacie. I jeśli możecie to piszcie skąd jesteście i jak trafiliście.

niedziela, 17 stycznia 2021

Wschodnie konstrukcje pneumatyczne.

 Przedruk posta z FW z drobnymi zmianami.

Rzecz o konstrukcjach pneumatycznych ze wschodu. Generalnie wschodnie tereny to obszar na którym pływających jednostek najróżniejszych typów jest od groma i ciut. Obfitość daje różnorodność. Dlatego, kajak modułowy produkcji hamerykańskiej który był hitem 2017, w ZSRR był produkowany w latach 90 w kilku różnych wersjach. Segmenty były dobrane tak żeby po odwróceniu mieściły się jeden w drugim. Duży plecak, przekształcalny na 6m sprzet pływający.

Na tamtych terenach bardzo popularne są sprzęty składane i dmuchane. Wręcz wygląda na to że jest ich więcej niż sztywnych. Jak doczytałem na wschodnich forach powody są dwa. Po pierwsze gdzieś to trzeba trzymać. Małe mieszkania i częsty brak garażu, czyli kajak musi się zmieścić w szafie. Druga rzecz - transport. Najczęściej jest to pociąg lub autobus. Dużo rzadziej auto. Dlatego łatwiej przewieźć składaka w torbie 1.5metra długiej niż sztywny kajak nawet jeśli ma tylko trzy metry.

Z ciekawszych konstrukcji które znalazłem.

Khatanga (Хатанга) - https://streamboats.ru/products/kayaks-hatanga/kayak-hatanga

Obrazek

Wersje 1/2/3 osobowe zwykła oraz sport. Sport ma pełny pokład. Największy ma 4,6 m długości, o.97 szerokość, i średnice burt 26cm. Dziób i rufa mają wzmocnienie z aluminiowych rurek (wyjmowalne). Dno wyjmowalne. Najbardziej zaskakująca jest ilość komór - cztery w burtach (podział przód tył lewo prawo) i dwie w wyjmowanym dnie. Do tego pompowane fotele.

Szuja (Шуя 1) - https://shuya1.tritonmoscow.ru/

Obrazek


Też w wersjach 1/2/3. Najdłuższa wersja 5m (3 osobowa). Boczne komory typu 8. Częściowy szkielet (jak w neris smart) i siedziska będące cześcię szkieletu. Ten kajak też ma dużo komór wypornościowych - burty są dodatkowo podzielone góra-dół. Wygląda mega smukłe a na filmach widać ze jest szybki. Ma dopinany pokład. Porównując filmy z Szują i Nerisem smartem to jednak bardziej mi się Szuja podoba. Choć jej minusem jest brak zaworów bezpieczeństwa na komorach które ma Neris.

Szuja jako jeden z niewielu sprzętów ze wschodu jest dostępna w zachodniej europie. Niemiecka firma rozprowadza je pod nazwą Nortik Scubi. Ceny są dość zawrotne - 4500pln za model jednoosobowy z podstawowym wyposażeniem.



Barbarzynca (Варвар) https://timetrial.ru/produktsiya/naduvnye-baydarki-kayaki-kanoe/naduvnoy-kayak-varvar-gigant-odno-i-dvukhmestnyy/

Obrazek

Wersja 1/2/3 osobowa. Długości 340/380/460 cm. Metr szerokosci, grube dno i masa otworow wypływowych jak w Safari. Zadnych metalowych elementow ale za to możliwość zamowienia wzmocnionego dna z 850gcm do 1200gcm. Z zalozenia to byl kajak wedkarski a okazal sie popularnym modelem wyprawowym. Na yt jest świetny kanał https://www.youtube.com/watch?v=K20U3nBZxy8&t=667s - relacje ze samotnych spływów trwających 30-50 dni. Co jak co ale rzek to można Rosjanom zazdrościć.


Z nieciekawych

Szczuka (Щука) - to jest jakaś ryba

Obrazek

Produkowane w wersjach od 1 do 4 osobowej. Użytkownicy twierdza że zawsze trzeba liczyć osobę mniej bo bagaż. Największa wada - podwójne ścianki i materiał wewnętrznych balonów prawie niemożliwy do sklejenia w warunkach spływu. Konieczne rozpuszczalniki, specjalne kleje i opalarka.

 

 Brodjaga. (Бродяга) http://www.aquagraphic.spb.ru/boats/PP/#

Obrazek

To jest bardzo mała łódka. Długość 2.8, szerokość 0.82, średnica burt 0.25m. Masa (w wersji z pokładem) 5,7kg. Po spakowaniu 0.12x0.2x0.6m czyli bardzo mała. A ma nawet aluminiowy wspornik pokładu, stewę dziobową i rufową, półsztywne siedzisko i aluminiowy zręb kokpitu. Ładowność 120kg.

Obrazek
Można ją też kupić w wersji "wielka" wtedy ma długość 3.2, masa rośnie do 7.5 i ma dodatkowy luk na rufie.Te czarne kwadraciki na pokładzie to zaczepy taśm do trzymania dry baga.

Ciekawostką jest materiał. ПВХ o gramaturze 640gmkw. Ten materiał jest często i błędnie tłumaczony jako PCV. Ale to nie jest PCW tylko guma zbrojona nylonową tkaniną. Jeżeli ktoś miał okazję korzystać z pontonów Mewa, Czajka - wyprodukowanych po 2000r i przywiezionych z Rosji, to one są właśnie z tego materiału. Ta guma jest naprawdę zadziwiająco wytrzymała choć cienka.

BTW: to jedyny kajak dla którego znalazłem od razu informacje o cisnieniu roboczym - 0.25-0.3 bar - czyli sporo.


Harpun (Гарпун) z tej samej firmy co poprzednia.

Obrazek

Wystepuje w wersjach od 3.6 do 4.7m długości. Ciekawostką jest szkielet.

Obrazek

Jedn szkielet to dziobnica, stewa rufowa i kil, a drugi to wsporniki pokładu. Ale te dwa skielety nie są ze sobą spięte bezpośrednio! Burty okrągłe średnicy 25cm, ładowane do 0.3-0.35 bar. Wow. To musi być sztywne.

I najnowszy wynalazek z tej samej stajni:

Kajak 2020 (Каяк 2020)

Obrazek

Na oko wygląda jak zmieniona Brodjaga, ale nie do końca. To raczej mieszanka obu poprzednich. Kajak jest bardzo wąski 0.65m przy długości 3.40. Żeby było miejsce w środku średnicę komór zmniejszono do 0.15m. Ale to daje bardzo mało wolnej burty. Więc zastosowano trik z Garguna i dano bardzo wysokie wsporniki pokładu które robią wysokość pod nim. W efekcie otrzymano kajak chyba najbardziej zblizony gabarytami do polietylenowej jedynki. No i sztywny bo burty są bite na 0.3-0.35 bar.





Viking - z tej samej firmy.

Obrazek

W zasadzie to Harpun ale bez rozbudowanych wsporników pokładu. Tylko boczne komory i częściowy denny szkielet aluminiowy. Ale żeby podnieść sztywność konstrukcji, burty są bite do 0.4 bar !


Mają jeszcze kilka starych modeli. M in taki:

Obrazek

Dno I-beam na 0.3 bar i do tego aluminiowa konstrukcja która stanowi wspornik pokładu. Wycofali się z tego modelu ale pomysł ciekawy. Unika się tego co w składakach dzieje sie pierwsze - przecierania dna przy ruchach s szkieletu. A sam pokład wykonany jest z dużo lżejszego materiału przez co całość traci na masie.

 

Kolejny model (tym razem z Ukrainy)

Żakar 52 (Жакар 52) https://solaris-boat.com.ua/p859320050-kayak-zhakar.html

Obrazek

Dlugi na 5.2m, szeroki 0.85m. Razem z osprzętem waży 15kg. Zrobiony z pcv 650gcm. Nie ma informacji o ciśnieniu ale przy tej gramaturze i dobrym klejeniu to -0.15-0.2bar. Producent chwali się że ze względu na kształt można nim utrzymać ciągłą prędkość 8km/h. Wygląda spoko, ale minimalistyczne siedzenia to porażka. Każda wilgoć oznacza że się siedzi zadkiem w wodzie.




I pnownie z Rosji.

Laguna (Лагуна 440)

Obrazek

To jest SOT. Długość 4.4, szerokość 0.9. Grubość dna ok 0.2m. Ciekawostką jest zawór bezpieczeństwa, a zupełnym zaskoczeniem fakt że ten kajak ma tylko jedną komorę. w razie przebicia w którymkolwiek miejscu po prostu tonie...

 

 

Przeskok do  Rosji.

T-34 (nie ma co tłumaczyć) https://mvtur.ru/category_1774/36727/

Obrazek

Długość 3,4m, szerokość 0.98, średnica balonów 0.3m. Dno pompowane. Pomimo tego że kajak jest strasznie krępy, jest to kajak na wyprawy a nie na łowienie. W sumie trzy komory, materiał to pcv 850 gcm, dużo d-ringów i taśm do utwierdzenia worków żeby nie wypadły przy kabinie. To jest największy konkurent Warwara, bo forumowe opowieści potwierdzaja że qualita jest zacna. Warto też zwrócić uwagę że nawet taki prosty (a wręcz prostacki) model, ma wyprofilowane coś na kształt dziobu żeby poprawić nautykę.
Ten model pokazuje też że nie zawsze siedzisko musi być komfortowe. Kawałek sklejki to i tak luksus.

Przy okazji dowiedziałem czemu ruskie kajaki są takie wielkie. Chodzi o ichnią normę dopuszczającą sprzęt do pływania. Po pierwsze, podawana nośność to objętość najmniejszej komory uznanej za komorę. Więc jeżeli burty mają np 2x200 litrów a dno 100 litrów to w katalogu może być to opisane jako : dwukomorowy z wyporem 200kg, albo trzykomorowy z wyporem 100kg. Po drugie, użytkownicy traktują tę wartość jako sugestię i ładują po prostu ile się zmieści. Więc jak kajak jest policzony na styk, to zyskuje złą opinię jako "lichutki". Za to jak policzono margines 50% to wtedy wszyscy są zadowoleni bo się zmieścił i samowar i kanapki i koza i zapas drewna.


I następny - tym razem specjalistyczny.

Katana (Катана)
http://verfberdsk.ru/

Obrazek

Dwumiejscowy kajak morski dla (werble) - freediverów oraz tych co z kuszą na ryby polują. Długi na 4.4m , szeroki na 1.05. Chyba najszerszy dmuchaniec jaki widziałem. Nośność 220kg. W zestawie dodatkowa boja i uchwyty na wiosła które pozwalają na:

Obrazek
Ano właśnie na wygodne wchodzenie na kajak z wody, nawet jeśli się ma płetwy. Uwżam że to jest kurcze genialne rozwiązanie. Mega proste i mega genialne. Oczywiście ruski kajak nie byłby kajakiem jakby nie można nim płynąć na wyprawę, więc tym też można. Wtedy po prostu się go przeciąża bagażem...


A teraz przed państwem... tadam... ściśle tajny projekt z Laboratorium Wyposażenia Turystycznego. Nie żartuje, ta firma serio tak się nazywa.

Limbeko (Лимбеко) [url]http://www.турлаб.рф/2015/09/blog-post.html[/url]

Obrazek

Monstrualne 2.85 długości i metr szerokości. Burty ćwierć metra średnicy - co oznacza że w środku pozostaje 50cm na żopsko. A przypominam że Gumotexy mają najczęściej 36-42cm między burtami. Dzięki temu że jest szeroko, jak widać po zapakowanych bagażach, zmieści się i Masza i Niedźwiedź a dla szybkowaru też nie braknie miejsca. Fajnie ma rozwiązane pompowane oparcie dla pleców. Tak mi się skojarzyło że ktoś narzeka na rurkę pokładnika co plery odgniata w Swingu..

Komór pływalnościowych ma w sumie cztery. Dno się składa z dwóch. Jedna ma kształt litery O, a druga I wstawionej w to O. Więm mętne dłumaczania, ale finalnie dostajemy pseudo-kil w tym kajaku.

Obrazek

Widać wybrzuszenie? No widać.

Obrazek

Oczywiście bagaże nie mogą moknąć, więc do całości dorzucony jest pokład. Zapinany na rzep dookoła i na plastikowe spinki. No i nawet kot się zmieścił.

 

Drugi wynalazek z Laboratorium... , przy okazji owo laboratorium mieści się w Czelabińsku. Ostatnim mieście Europy. Dalej już tylko stepy Azji. Dla Rosjan, Czelabińsk to taki nasz Wąchock. ;)

Łódź-katamaran (БайКат) no nie da się tego ładnie przetłumaczyć.

Obrazek

Tutaj twórca poszedł po całości. Zróbmy kajak, ale też i katamaran. I żeby nadawał się na białą wodę. I żeby siedzieć wyżej coby żopa nie marzła. I żeby zabierał dwie osoby i bagaż (wiadomo samowar), albo jedną osobę, i żeby można łatwo wejść z wody, a no i jeszcze żeby można silnik podpiąć....
Wyszło takie niegłupie cudo jak na zdjęciu. Długie na 4m, szerokie na 0.91. Balony 31cm średnicy. Dno jest przysznurkowane w połowie wysokości bocznych walców. Podstawy siedzisk zapewniają poprzeczną sztywność konstrukcji. W tym układzie dno jest zawsze kilka cm nad wodą, co się nachlapie spływa na boki. A żeby mniej się chlapało, to jest też dołączany pokład. Full opcja normalnie. Aha, całość waży 14kg tylko ;)

Ostatni ciekawy wynalazek z tego labu.

Obrazek

Naduwnoj spasatielnyj żylet - czyli nadmuchiwana kamizelka ratunkowa. Do transportu spuszcza się powietrze i całość zajmuje tyle co półlitrowa butelka. Przed spływem trzeba go normalnie napompować, zabezpieczyć zawory i gotowe.


Dobra, tera znowu skok na Ukrainę. Myśleliście kiedyś żeby pływać like a boss? Rozwalić się w kajaku niczem na fotelu?

Байдарка LionFish https://lionfishsub.com.ua/p987043006-bajdarka-lionfishsub-kayak.html

Obrazek

Długość 4 metry, szerokość 1metr. Szerokość między burtami 45 cm. Ogromne siedzenia. Wyjmowana nadmuchiwana podłoga. Zaczepy do holowania przód/tył. Możliwość przypięcia silnika. I po co to wszystko? Bo to jest kolejny kajak dla freediverów i łowców - tym razem przeznaczony na spokojne rzeki i jeziora. Wyjmowane dno pozwala go łatwiej wyczyścić w środku. Te ogromne jak na kajak fotele pozwalają rozwalić się wygodnie i odpocząć po nurkowaniu. Zaczep do holowania z tyłu jest do podpięcia małej bojki dla nurków - ta firma też je produkuje.

 

Epizod 4 Nowa nadzieja.

Ciekawostka - na yt jest film jak się pływa Bradjagą. Malutkie to to i zwinne. A za siedziskiem w miejscu dry baga, kajakarz przymocował rozkręcony rower. I wcale to dramatycznie nie wygląda.

Smiena 1 (Смена-1) też od kompanii Timetrial.

Obrazek

Długośc 3,3 szerokośc 0.7. Żeby się wogóle kajakarz żopą zmieścił to boczne komory są w postaci 8. I mają 20cm szerokości, więc miedzy nimi zostaje 30cm... trzeba być serio wąskim w tyłku żeby dac radę. Stały pokład i dwa miejsca pod bagaże na pokładzie. Kajak wygląda ekstra, ale na forach nie jest chwalony. Kilka skarg było na "krzywo uszyty".


Nalim (Налим-450) http://stalker.lib.ru/nalim.htm

Obrazek

Z tej samej firmy co Szczuka, tyle że największy model. 450 to nie długość tylko nośność. Długość to 5,9m. Szerokość 1 metr. Można zabrać rodzinę...



Odyseja 570 (Одиссей 570 )
https://mp1.by/catalog/lodki-i-motory/baydarki-rafty/trekhmestnaya-naduvnaya-baydarka-odissey-570/

Obrazek

Długość 5.7m, szerokość 0.98m czyli metr ;) Rosjanie widać mają taki standard. Metr kajaka to akurat. Nie zmarznie człowiek a i oddychać można... Materiał pcv 900gcm, ciśnienie 0.15-0.2bar. Nośność jak widać.. Masza, Niedźwiedź, szybkoar i dwa psy...


Sport 450 http://baydarka.top/

Obrazek

Wymiary 4.5-4.8m, trzy osoby, grube pcv, tradycyjny już metr szerokości. A poza tym - hulaj dusza. W tej firmie można sobie zamówić kajak uszyty pod siebie. Jest to bowiem jednoosobowa manufaktura, produkująca pod indywidualne zamówienia.

 Rozdział szósty: Mistrz i Małolata.

Najpierw krótki wstęp. Wiecie jaka jest główna różnica między wschodnimi i zachodnimi pływadłami? Koncepcja procesu technologicznego. Kto ma solara? Miandas łapa w górę proszę... i Wilku też. Peterka - wiem u ciebie seaveawe jest ale idea ta sama.
Jak rozłożycie wasze sprzęty na płasko (piszę o kajakach) to zobaczycie że one składają się w zasadzie z dwóch głównych wykrojów. Dolne dno i zewnętrzne części burt to jeden, a górne dno i wewnętrzne części burt to drugi.. Najciekawsze jest to że oba te kształty są dokładnie takie same. Wystarczy wstawić dennice między warstwy, skleić wzdłuż krawędzi i zagiąć. Oczywiście żeby nadać odpowiedni kształt, wykrój musiał być porozcinany wiec go trzeba teraz skleić a na zakończeniach dać wzmocnienia. Stąd w gumotexach są takie cztery wewnętrzne czarne gumki symetrycznie wklejone.
Cwane nie?
Jeden wykrój do plotera i taki twist 2n gotowy. So solara i sv trzeba jeszcze dorobić pokłady.

Natomiast we wschodnich konstrukcjach, jest zastosowana zasada z pontonów. Balony osobno wycinane i klejone, a na koniec dołączane dno. Dlaczego tak? Myślę że większość wzorowała się na tym co znała z życia czyli pontonach wojskowych. Przez to tracimy optymalizacje procesu, dokładamy sobie roboty ale... jak ktoś coś spapra to nie tracimy całego brytu tylko fragment konstrukcji ;) A dodatkowo możemy stosować różną gramaturę materiału.
Dlatego wiele firm daje opcje: w standarcie tkanina 650-850gcm z możliwością level up aż do 1600gcm.

No i do tego można jeszcze bardziej kolorami mieszać. Dzięki temu na dno od spodu wrzucamy akurat to czego jest nadmiar na magazynie ;)



Boathouse https://boathouse.kiev.ua/

Obrazek

Najpierw model turystyczny serii STREAM. Trzy metry długości, metr szerokości (pisałem już że to standard? ). Ponieważ jest to model jednoosobowy, więc ładowność wynosi TYLKO 210kg. Natomiast gabarytowo 120 litrów bagażnika. Czyli Niedźwiedź bez Maszy, ale z samowarem, szybkowarem i termoforem. Dlaczego taki katamaran zamiast uczciwego pontonu? Po pierwsze primo: balony są proste co znacznie redukuje opór całej konstrukcji. Po drugie nie siedzi się tyłkiem w wodzie więc nie ziębi tak w poślady. Po trzecie - samoodpływ co się nachlapie od razu dołem znika. No i konstukcja jest skalowalna - można ją wydłużać aż do 680cm - prawie siedem metrów katamaranu.

Ale na tym się nie kończy...

Obrazek
Jeżeli Niedźwiedzie są dwa i Maszy też jest więcej niż jedna, a wyprawa się zapowiada długa, to trzeba mieć taki wynalazek jak powyżej. 3 metry szerokości, 8,6m długości. Nośność 1,3 tony. Całość waży 115kg i mieści się w pojemniku 60x60x210cm więc taka mniejsza szafa. Co ciekawe - namiot który na tym stoi jest w zestawie.


Jeszcze dwa modele.


VEGA https://timetrial.ru/en/products/naduvnye-baydarki-kayaki-kanoe/universalnaya-naduvnaya-baydarka-vega-1u/#pid=3

Obrazek

To jest flagowiec TimeTrial. Wystepuje w czterech wersjach 1os 360 i 400cm dlugosci, 2 os 480 cm, 3 os 560 cm dlugosci. Model standardowy (niebieski ) jest wykonany z PCV 750. Wszystkie inne kolory z 900. Widac firma najpopularniejszy kolor bierze z Niemiec, a reszte gdzie popadnie. Szerokosc 90cm, boczne komory typu 8, szerokosc w kokpicie 42 cm. 3 komory powietrzne (burty i podloga). Kilka lat temu byl model z 5 komorami (burty dzielone gora/dol) ale wycofano sie z jego sprzedazy.
Jest mozliwosc dodania pokladu.

Pomimo tego ze jest to flagowiec tej firmy, ma on mocno przecietna opinie. Na forach sporo ludzi zali sie ze jest krzywy. Jedna burta jest wyraznie dluzsza od drugiej, i od gory wyglada to jak banan. No i firma w odpowiedziach rowniez sie nie popisuje. Typowa odpowiedzia jest "wymiary z 3% tolerancja, o czym informujemy na karcie katalogowej". Ok. Nie ma wiekszego znaczenia czy kajak jest o 3% dluzszy czy krotszy. Na 4m to wychodzi 12 cm. WIdac to ale dramatu nie ma. Natomiast jezeli jedna burta jest dluzsza od drugiej o 12cm to juz musi byc dramat.
Drugim czesto wymienianym felerem jest poklad. Doczepiany na rzepach jest najczesciej za krotki i za mocno naciagniety. ALbo nie da sie go wogole dopiac, albo odchodzi jak kajak zaczyna pracowac na fali, albo , i to jest hit jak dla mnie: jak sie wygodnie oprzesz to naciagi od siedziska podnosza pokad do gory i robi sie szczelina miedzy nim a kadlubem.

A zeby bylo smieszniej, z tej samej firmy schodzi Warwar do ktorego nikt nie ma praktycznie zadnych zastrzezen.


Samurai-2 Ta sama firma

Obrazek

Dlugosc 4.8m, szerokosc 1m , jakze by inaczej… Metr szerokosci musi byc. Dlugie polpoklady na dziobie i rufie. 24kg masy i zero informacji o cisnieniu roboczym. Na forach praktycznie o nim nie slychac.

sobota, 5 grudnia 2020

Jesienne Bukowno i okolice.

  Prognoza pogody na weekend nader łaskawa - 10 stopni na plusie i słońce z zachmurzeniami. Szkoda nie wykorzystać, wiec stwierdziłem że pojadę w końcu zobaczyć Diablą Górę, skrytą w lesie część Bukowna i zalew w Jaworznie. Zeby nie pedałować przez tereny które już zjeździłem, w jedną stronę postanowiłem pojechać pociągiem.

 Rano oczywiście zaspałem, wiec żeby zdążyć śniadanie i termos z herbatą wrzuciłem do sakwy i pognałem na Sosnowiec Południowy. Zdążyłem. 9.30 byłem na miejscu. Pierwsza trasa do piekarni przy skrzyżowaniu. Ile razy jestem w Bukownie, zawsze tam zachodzę. Jak się podjedzie rano, to jest szansa na ciepłe pączki.

 Potem standardową trasą obok skarpy i Schneidera.

 


  Stały element gry, jedna ze skarp na zakolu Sztoły. Latem jest tam tak ładnie że lokalne telewizje nadają stamtąd migawki albo pogodę. 

 Następnie "autostradą do nieba" na punkt widokowy. To ogromne obniżenie terenu to była kopalnia piasku. Po zakończeniu eksploatacji nasadzili tam las. Dziesięć lat temu, drzew rosły z rzadka, praktycznie tylko na stoku.

Kolejny obowiązkowy punkt wycieczki - zbiornik wody gaśniczej. Czysta woda, względnie płytko. Lodowato bez względu na porę roku. Dwa morsy wyrabiały normę moczenia. Zbiornik z roku na rok coraz bardziej zarasta, jest już mniej więcej połowę mniejszy niż był.

W ogóle, to straszna moda na morsowanie w tym roku. Jak zię zebrałem znad zbiornika to kolejna ekipa właśnie jechała na moczenie.

 Odpływ ze zbiornika, prawie całkiem już zatkany. Jeszcze chwila i woda się będzie przelewać górą. Co będzie miało zaletę bo zbiornik zyska z 40cm na głębokości i trochę się powiększy.

 Ujęcie na piaskownie z dalszej części trasy.


 I kolejna była kopalnia piasku, tym razem po drugiej stronie drogi.

Potem pojechałem na Diablą Górę zobaczyć jaskinie. Niestety, w latach 60 wejście zostało celowo zawalone i można co najwyżej zajrzeć do środka. Przy jaskini zjadłem śniadnie i przekonałem się że rano w pośpiechu nie wrzuciłem tytki do termosu, więc mam ekskluzywną ciepłą wodę do picia.

Dodatkowo, przez przypadek skasowałem wszystkie zdjecia z góry i jaskinie :(

Potem opłotkami pod elektrownie Siersza i tamtejszy zalew.


 Zalew niewielki, płytki, niedostępny ośrodek po jednej stronie. Woda ma intensywny turkusowy kolor, pewnie od minerałów bo na glony to za późno.

 Rzut oka na elektrownie. Chłodnie kominowe powyłączane, chyba tylko jedna pracowała. To rumowisko to miejsce gdzie stała jeszcze jedna taka konstrukcja ale już ją wyburzono.

 I tyle. Zostało popedałować 30km do domu.


 

czwartek, 5 listopada 2020

Kajak Spark 450 - pierwszy test na wodzie.

I przyszedł poranek dnia następnego...

EDIT: więcej info o kajaku http://swobodneplywanie.blogspot.com/p/kajak-spark-450.html


Co do transportu nie jest tak źle jak myślałem. Plecak jest przede wszystkim wyższy. Szerokość i grubość  są niewiele większe do solarowego opakowania, ale wysokość to jakieś +70%. W autobusie ani tramwaju nie było problemu. Plecak ma zwykle paski, wiec przenoszenie miedzy środkami komunikacji, czy doniesienie go na plażę nie jest problemem. Ale do dalekiego chodzenia się nie nadaje.


 Pływałem  z jednym siedzeniem ustawionym na srodku. I tu uwidacznia sie mankament. Mocowania podporek na stopy sa tylko dla rufowego wioslarza i tylko wtedy kiedy plynie sie we dwojke. Jak sie ustawi siedzisko na srodku to jest ono doklanie na zaczepach dla podporki. Konstruktor chyba zalozyl że głwónym wsparciem dla nóg będą pasy, a podpórka to tylko dodatek. No i z założenia to jest dwójka, a pływanie solo jest raczej dodatkową opcja.

  Kajak bez problemu rozpędza się na stojącej  wodzie do 5-6km/h. Przy mocniejszym wiosłowaniu można dobić do 9km/h. Na blogu producenta, jest info (potwierdzone zapisem gps) że przy dwóch wioślarzach można utrzymać średnią 9 i chwilową 12km/h.

 Jest dużo sztywniejszy niż Solar. Nawet kiedy opierałem się mocno o oparcie, na materiale burt nie pojawiała się fałda. Nie ma też wygięcia kajaka. To jest do tego stopnia zaskakujace że przez chwile miałem wrażenie że dziób jest niżej niż rufa - a to po prostu było płasko.

 Sztywność wynika z ciśnienia. Gumotexy to 0.2-0.25. Tutaj dno jest do 0.5 a burty do 0.25 bar. O ile Solar niewiele ustępuje sztywnemu kajakowi, to Spark po prostu jest sztywnym kajakiem. Na dnie można stabilnie stanąć i nie powoduje to widocznego ugięcia.

 Stabilność poprzeczna bardzo dobra. To w końcu dmuchaniec. Latem zapewne spróbuje go wywrócić ale już widać że nie będzie to łątwe. 

 Stabilność kursowa bardzo dobra i bez skegu. Jest mocowanie na niego, ale nie jest on standardowym wyposażeniem. Dopiero jak przestawiłem siedzenie na tył i dziób wynurzył się z wody, to zaczęło się myszkowanie przy wiosłowaniu.

 Na górnej części burt jest dużo zaczepów do mocowania siedzeń. Pozwalają na ustawienie go jako jedynki, dwójki, dwójki z cofniętym przednim siedzeniem, trójki. Z tym że trzecia osoba to raczej nieduże dziecko. Dodatkowo od wewnętrznej strony burt są trzy zestawy do mocowania pasów udowych. Myślę że wykorzystam je jako mocowania siatki do zabezpieczania ładunku.

Materiał kajaka nienasiąkliwy, gładki. To PCW 800gcm niemieckiego producenta. Wszystkie łączenia są dodatkowo podklejone.

 Składanie i czyczenie kajaka sporo trudniejsze niż w solarze. Trzeba wypiąć dno i je wyczyiscic a potem wysuszyć resztę. Przy składaniu objawia się w zasadzie jedyna i największa wada - sztywnosć pcw. O ile hypalony czy nitrilon składają się łatwo, bo to w końcu guma, to PCW choć dobre jakościowo staje się twarde.  Moim zdaniem zimą można go używać jeżeli się go nie zwija, szkoda materiał niszczyć. Ze sztywności materiału wynika wielkość po spakowaniu - w praktyce dwa Solary.

 Zarzuciłem plan sprzedania Solara. Zostawie go na krótkie wyjazdy albo na pływanie zimą. Spark, będzie zgodnie z przeznaczeniem używany do długich letnich spływów.

 

 

Silnik do Sparka zepsuty po próbie szybkościowej..
 

piątek, 9 października 2020

Ocieplenie etap trzeci

 Koncowe prace do wykonania.

 Daszek nad drzwiami, rury spustowe rynien w nowych pozycjach, wykonczeniowka wokol parapetow.

Zaczynajac od daszka bo najwazniejszy, inaczej na glowe sie leje. 



Daszek prowizoryczny na rok, gora dwa. Wiadomo prowizorki zyja najdluzej wiec na wszelki wypadek jest zrobiony solidnie. Główne belki to kantowka 50x50 z rozstawem 500. Poprzeczne 50x20 z rozstawem 590. Do tego cztery stężenia żeby całość była sztywna. Przy montażu sobie uświadomiłem że poprzedni właściciel nie dał stężeń przy swojej konstrukcji i wiecznie się ten daszek chwial.


 Pokrycie - plyta falista pcv dymiony braz (kto wymysla te nazwy?)  Na razie zalozone 20 wkretow mocujacych, ale juz widze za na dolnej krawedzi bedzie trzeba dorzucic jeszcze ze cztery zeby go nie podnosilo na wietrze.

Rura spustowa w nastepnej kolejnosci. Poniewaz jest dzielona z wsadzonym lapaczem deszczu, mocowanie jest na czterech uchwytach. No i te uchwyty trzeba wyrownac zeby calosc rury prezentowala sie prosto. 

GRANDE FINALE ;) 2020.11.02


 Zdjecie które można uznać  za ostatni z ostatnich etapów prac. Założone wszystkie wykończenia wokół parapetów, rynny, rury spustowe i przede wszystkim- ćwierćwałki na narożnikach. Ćwierćwałki kupiłem w dwóch wersjach 20x20 i 15x15 - zalezenie od narożnika ściany schodzą się różnie. Nie obyło się też bez strugania, żeby listewki nie wystawały poza obrys.
 Wyszło piknie, przynajmniej z odległości 5m (budowlany standard kontroli wizualnej).






środa, 16 września 2020

Śledź piaskowo śniegowy.

  Na szczęście nie do jedzenia bo piasek w zębach chrzęści a śnieg mordkę wykrzywia w zygzak. SPS to taki rodzaj mocowania do namiotu jak chcemy biwakować na plaży* lub na śniegu.

  Mój namiot jest wyjątkowo nie-samostojącym namiotem. Bez zakotwienia obali się od razu. Najbardziej krytyczne są dwa śledzie na przeciwległych końcach - te wyprowadzone od krótkich masztów. W zasadzie namiot stoi dzięki nim.

  Oryginalnie dołączone były aluminiowe śledzie-szpilki**. Cienkie, jakieś 4mm średnicy. O ile na trawniku trzymają znakomicie, to już na piasku nie trzymają prawie wcale. Zeby namiot jako tako stał, śledzie były wciśnięte sporo pod powierzchnie a i tak całość była niepewna.

 Zacząłem szukac czegoś do mocowania namiotu w takich warunkach. Przecie nie ja pierwszy mam taki problem. Niemal od ręki znalazłem śledzie piaskowe MSR w cenie 130pln za sztukę. W tej cenie to śledź powinien się sam wbijać a potem za mną chodzić żebym go dźwigać nie musiał.

 Probowałem zrobić sam. Wersje dwie:

  • Rurka aluminiowa fi20 z marketu budowlanego. Przycięta na długość, rozcięta wzdłóż. Przy próbie rozginania - pękła. Próbowałem też zagrzać nad palnikiem i rozginać na ciepło. O ile rozgięło się fajnie, o tyle całość zaczęła pękać przy wierceniu otworów.
  • Rurka PCW - kanalizacjyjna fi 110mm. Wyciąłem kształt śledziopodobny 4cm szeroki, 30cm długi. Zadnego rozginania nie trzeba było robić. W miękkim piachu-super. Ale przy twardszym piachu i próbie wciśnięta poprzez nadepnięcie - pękło.

Finalnie, znalazłem przecenione śledzie Naturehike po 9pln. I nabyłem cztery.***

Chiński produkt jest spory. 36mm szerokosci 310mm długości. Waży jakieś 40gram. Sznurek i karabińczyk trzeba dodać samemu. Sznurek ma jakieś 300mm długości. 

 Cały myk polega na wbiciu śledzia w całosci w ziemię pod kątem jakichś 30 stopni od pionu. Sznurek ma być styczny do śledzia i też idzie przez piasek, tak że tylko karabińczyk wystaje z gruntu. Do karabińczyka zapinamy odciąg namiotu.

 Sprawdziłem na plaży - trzyma mocarnie. Do namiotu dorzuciłem dwa takie duże śledzie i sześć mniejszych z profilem V zamiast szpilek.

 Teraz namiot stoi nawet na plaży jak przykręcony.

---------------------

*albo w piaskownicy.

** kiedyś na takie szpikulce mówiło się zapałki, śledzie były większe najczęściej o przekroju V. Teraz na wszystko mówi się śledzie.

*** Trzecia zasada zakupów. Nieważne ile szukasz. Dzień po zakupie znajdziesz to samo taniej. Ja na drugi dzień znalazłem podobne (tyle że nie anodyzowane) w cenie 4.5 sztuka.

niedziela, 26 lipca 2020

Spływ kajakowy Pilica-Wisła - trzy dni.

Plan był na pięć dni. Optymistycznie zakładałem że zacznę na Pilicy w Warce i maks co dopłynę to do Płocka. Z dotychczasowego doświadczenia wiedziałem że w jeden dzień mogę zrobić 40km. Raz udało mi się 43 ale to już było opór. Więc plan maksimum to 5x40=200.


Dojazd w środę wieczorem, zakupy w Warce, noc na kempingu (camping nr 120 nad Pilicą). Poprzedni spływ kończyłem właśnie tam. Kemping wart polecenia. Czysto, dużo toalet, prysznic w cenie pobytu, teren ogrodzony i monitorowany.

Tak jak poprzednio musiałem się te cztery czy pięć kilometrów przespacerować z dworca. A miałem nawet naszykowaną kasę na taksówkę.


W czwartek rano ruszam. Pierwsze 20km to jeszcze spływ Pilicą. EDIT: 16km nie 20.

 

 Mijam drugie pole namiotowe w Warce. To jest bardziej nastawione na wodniaków. Jest jednak dalej od dworca o około 2km i już mi się nie chciało taszczyć bagaży.

 

Pilica nadal urokliwa tak samo jak ostatnio. Dodatkowy bonus, to nieco wyższy stan wody i brak konieczności wychodzenia z kajaka. Niebo pochmurne, od czasu do czasu coś pokapuje.


Po niecałych trzech godzinach wypływam na Wisłę. Jest ogromna w porównaniu z Pilicą. Na tym odcinku ma 300-500 m szerokości i dużo wysp w nurcie.


 Piaszczysta plaża. Dla osób z Zagłębia Piaskowego, ten piasek to spory zawód. Zagłębie przyzwyczaja do jednorodnego piasku w żółtym lub ciemno żółtym odcieniu. Ten nie dość że jest biały, to jeszcze jest bardziej miałki i wymieszany z innymi frakcjami. Jest drobny żwir i gliniasty muł.
 W efekcie choć wygląda zachęcająco, jest ostry i klei się do stóp.


 Nurt Wisły okazuje się być bardzo silny. W efekcie wieczorem docieram do budowy mostu północnego przed Warszawą. To jakieś 75km jednego dnia. EDIT: 60km a nie 75.  Przeprawa pod mostem uciążliwa, bo inwestor zapomniał że ta rzeka do droga wodna i nie zrobił oznaczeń torowych. W efekcie lawiruje się pomiędzy przypadkowo wbitymi w dno larsenami żeby jakoś przepłynąć. Obnoska brzegiem nie wchodzi w grę: rozsypany tłuczeń i ogrodzenia.
Nocleg na łasze zaraz za mostem i wcześnie rano ruszam dalej.



Po godzinie docieram do Warszawy. Na zdjęciu niezbyt się to rzuca w oczy, ale na żywo widać że PKIN (to szare na środku) nadal jest ogromnym budynkiem. Teraz rozumiem jakim symbolem był w czasach budowy. Jedyny budynek widoczny  w promieniu 10km w całej okolicy. We wszystkich wioskach mieli namiar na stolicę.

Po prawej, zielona kolumna czyli Gruba Kaśka - ujęcie wody dla miasta. Nikt nie jest na tyle szalony żeby pić wodę z rzeki. Dreny są położone kilkanaście metrów pod dnem, w piasku. Piach pełni rolę filtra. Wokół ujęcia non stop pracują dwie pogłębiarki które usuwają z dna osiadający muł.



Macham wiosłem a kilometry lecą, docieram do twierdzy Modlin. Wiem że ogrodzona do remontu więc nawet się tam nie pakuje. Drugi dzień to skwar. Filtr pracuje na okrągło, wypijam ponad 4 litry wody. Brakuje mi bardzo izotoników, jałowa woda przy takich ilościach jest niesmaczna.



Około 19 dopływam do Wyszogrodu, gdzie liczyłem na jakieś pole namiotowe. Gdzie tam, deptak z widokiem na rzekę zarośnięty. Napis "otwarci na Wisłę" ledwo widoczny zza chaszczy. Trzeba płynąć dalej szukać noclegu. Znajduje go trzy kilometry dalej, na miejscówce wędkarskiej. Komarów jest masa. Rzesza normalnie. Na kolacje zostają ciastka i woda, bo nie ma jak wyjść z namiotu żeby zrobić herbatę.
Na śniadanie ta sama potrawa i ruszam dalej.


Zęby myję już na kajaku. Koło 8 ląduje na łasze i biorę kąpiel. W sumie mogłem tu wczoraj dopłynąć i mieć nocleg bez komarów.  Od 10 zaczyna się skwar jak wczoraj. Dobrze że słońce w plecy bo rano ruszając zostawiłem okulary na noclegu.


 Naprawdę żałuję że nie dopłynąłem tu wieczorem. Jest nawet zatoczka w której można było zacumować kajak.



 Godzinę czy dwie później, na jednej z wysepek znajduje szczątki płaskodennej łodzi. To typowa wiślana pychówka. Bardzo długa i z nikłym zanurzeniem.



O 13 docieram do Płocka. Tuż przed samym mostem rzeka postanawia pokazać na co ją stać. Wiatr i fale jak na mazurskich jeziorach. Zdjęć z najlepszego momentu nie mam bo byłem zajęty wiosłowaniem, ale potrafi dać w czajnik.  Solara ratuje nadmiarowa wyporność. Nie jest obciążony nawet w połowie, więc po prostu sobie podskakuje na fali. Przy pełnym załadunku miałbym wodę w kokpicie.


To co planowałem na pięć dni, zrobiłem w połowie tego czasu.

Spacer z miejsca lądowania do dworca to gehenna. Gorąc, słońce i prawie trzy kilometry marszu z klamotami. Komunikacja miejska nad rzekę nie jeździ. Sam dworzec kolejowy, nowy, ładny, i pusty. Zamknięte kasy (tylko automat) i mizerne połączenia kolejowe. Brak zapowiedzi dworcowych. Przez pomyłkę wsiadłem do nie tego pociągu. Dobrze że przytomnie zapytałem bo pojechałbym diabli wiedzą gdzie.
Zeby dojechać do Kutna, trzeba się jeszcze przesiąść na autobus w jakiejś małej wiosce. Na dworcu w Kutnie obiad i pociągiem do domu.

I teraz tak.
Jestem bardzo przyjemnie zaskoczony dystansami. 83km w jeden dzień do dla mnie nieprawdopodobny wynik. Cieszę się że spłynąłem - w sumie mam już 350km zrobione - początek-środek-koniec. Czyli ponad jedna trzecia rzeki.

Ale ten odcinek mnie nie urzekł. Rzeka jest po prostu za szeroka i zbyt monotonna. Obrazowo ujmując, po trzech dniach na Pilicy czułem niedosyt, po tym samym czasie na Wiśle przesyt. Myślę że następne spływy będą na mniejszych rzekach.